wtorek, 12 czerwca 2012

09.06.2012-12.06.2012

Heej wszystkim .
Przepraszam że nie pisałam przez trzy dni . Miałam zbyt dużo spraw na głowie. W niedzielę rano pojechałam do Inwałdu, do Parku Miniatur i Dinolandii. Ponoc juz tam byłam, ale tego nie pamiętam. W kazdym razie, fajnie było . : >
W Parku Miniatur najbardziej podobał mi się labirynt (jako jedyna z rodziny znalazlam drogę do wyjścia. ma się ten zmysł orientacji) i tzw. hmm.. nie wiem jak to nazwać, niech bedzie egipski dom strachu :p. No i oczywiście zabytki . fajnie było zobaczyć miniaturową wieżę Eiffla (chociaż i tak była dość duża), no i podobał mi sie Big Ben. W Dinolandii była extra Komnata Tajemnic. Wchodzi się tak jakby pod ziemię . Jest pięć wejść, korytarze są dość niskie (tak na oko 1,30 m). Pisze w ulotce , że to tylko dla odważnych ... ta. W pięć minut ogarnęłam całe podziemie. Chociaz troszkę się przestraszyłam, jak zobaczyłam rurę wentylacyjną i postanowilam przez nią przejść. Utknęłam. Ale na szczęście w miarę szybko mój brat wyciągnął mnie z tej rury (pomijając, że w podzięce kopnęłam go w twarz, wymachując nogami). Po chwili zrobiło się nam duszno; mieliśmy już dość. Potem ja , Maja i Maciek(dzieci mojego brata) poszliśmy na kule wodne . Czułam się jak chomik chodzący w kółku :). Gdy pod koniec zrobilo się duszno i po wyjściu z kuli ogarnęło mnie świeże powietrze, to poczułam się cudownie. Wracając, zahaczyliśmy o McDonalds i zjedlismy Nuggetsy z sosem słodko-kwaśnym, i wzięliśmy do samochodu szejki (jak napisać po ang. w l. mn? ;o). Okazało sie, że wszyscy lubia waniliowy a tylko ja czekoladowy ^^
Nawiasem mówiąc, fajnie się jedzie samochodem w nocy, popijając shake'a i słuchać Radia ESKI .
Będzie mi brakowało tego uczucia.Wróciliśmy o 22.00.
W poniedziałek rano ciężko mi było wstać (nic nowego). Lecz mama postawiła mnie na nogi nowiną, że musze być gotowa za 30 minut (o zgrozo!), bo inaczej sami wybiorą nowe kolory ścian do mojego pokoju. Okazało się, że od jakiegos czasu planują malowanie pokoju ! w końcu wybór padł na "zielone kiwi" i "mus jagodowy" (farby 'dekoral'). Zadziwiające, że przed lekcją polskiego przeczytałam połowę 'Romea i Julii' (a co, w weekend nie było czasu). Reszta lekcji minęła w oparach zmęczenia. Na WFie gralismy w badmintona. Zapytałam Darie czy będzie ze mną w parze, a ona odpowiedziała "OK". No ale Gabunia widać ważniejsza .
Cóż.

Dowiedziałam się , że ma byc kartkówka z fizyki, z niemieckiego i historii. Kułam cały wieczór, i zasnęłam z głową w podręczniku fizyki :). Było ciężko wstać, ale jakoś zdążyłam. Dzisiaj mnie i Darię przesadzono na polskim :/. Niesprawiedliwe. Chłopaki gadają więcej, a my tylko szepczemy.
To jest właśnie sprawiedliwość w tej klasie.

Fizyka mi poszła dobrze, niemiecki też (dostałam 5 ;], pani oceniła na lekcji). Z historii nic nie było . Na religii siostra powiedziała nam, że będzie 24.06 festyn . Ja chceeeee !
Wróciłam do domu i zaczęłam harować jak domowy skrzat, sprzątając z mama po wyczynach taty (zachlapana podłoga farbą itp.). Mój pokój jest teraz taki pusty, wsadziłam połowę niepotrzebnych rzeczy do pudła i zakleiłam. Świetnie się bawiłam, gdyż znajdowałam mnóstwo starych rzeczy, m.in pamiętnik z pierwszej klasy (wpisy typu : Kamil zakochał się w Żanecie!! OSZALAŁ!!!! :))
Siedziałam z Darią i gadałyśmy dużo na temat "kochanej" Dagi. No a potem poszłam do domu, i zaraz ide się myć . Łeb mnie boli. Może od zapachu farby ? jest całkiem przyjemny. no ale ide się myć .
dobranooooc. ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz